Partia dla Maximusa
Relacja z meczu autorstwa Piotra Kwietnia (Futbol-Małopolska).

Sprinter z Maximusem zagrali w piłkarskie szachy, gospodarze zbili kilka pionków ale to do Maximusa należał decydujący ruch... szach mat.

Od początku na parkiecie brakowało entuzjazmu. Duża stawka, bo mecz pomiędzy zespołami rywalizującymi o awans do czołowej ósemki, stąd oba teamy zabiezpieczały przede wszystkim tyły. Starano się każdą akcję przygotować, wyklepać i dopieścić serią podań wyprowadzanych z własnej połowy. Z czasem jednak lekką przewagę optyczną osiągnęli gospodarze, którzy mogli otworzyć wynik tych zawodów. Dwukrotnie przed szansą na gola stawał Więsek, a raz J.Kuśnierz ale to Maximus rozpoczął w tym meczu strzelanie bramek. W 9 minucie po fatalnym błędzie Fasugi, kontrę wyprowadził Pszczoła, a Kromka wykorzystał ze stoickim spokojem pojedynek twarzą w twarz z Kolanowskim. Maximus to zespół stworzony do zaskakujących kontrataków, to drużyna która usypia rywala wymianą podań i zaskakuje jednocześnie nagłymi zrywami. Mecz zatem układał się po myśli gości i to oni w kolejnych minutach skutecznie walczyli o powiększenie swojego dorobku. Jeszcze w 13 minucie po koronkowej akcji C.Górki z Ortylem, w boczną siatkę obok spojenia kropnął Kutrzyk, ale 2 minuty potem kolejną książkową akcję na jeden kontakt C.Górki z Ortylem wykończył ten pierwszy i Maximus zbił przeciwnikowi drugiego pionka. Gospodarze mieli co raz mniej do powiedzenia ale szybko los do nich się uśmiechnął. Koszmarny błąd Biruta bezlitośnie wykorzystał Więsek i Suszalski wyciągał piłkę z siatki. A mógł tam zaglądać jeszcze raz bo na 30 sekund przed przerwą w słupek z bliska trafił Mikulski.
Kupczyk wciąż za mocny
Mecz z Kupczykiem od początku nie układał się po naszej myśli. Kilkanaście sekund po rozpoczęciu, Pszczoła postanowił samotnie minąć Gizę, Dąbrowskiego, Powroźnika i Musiała by w spokoju móc otworzyć wynik spotkania. Niestety Giza dosyć niespodziewanie przejrzał cwany plan Maćka i dobrze zapowiadająca się akcja zakończyła się już na pierwszej przeszkodzie. Giza ruszył więc do kontraataku. Pszczoła za nim. To wszystko pewnie skończyłoby się happy endem, gdyby w ostatniej chwili z pomocą graczom Kupczyka nie przybył sędzia. Pan Hamowski dopatrzył się faulu Pszczoły, który wydawałoby się w iście profesorski sposób odzyskał wcześniej utraconą piłkę. Po szybko rozegranym schemacie, na ósmym metrze od bramki Suszalskiego znalazł się Dąbrowski. Ten jak wiemy nie zwykł marnować takich sytuacji.

Maximus odrobił straty dosyć szybko. Długą piłkę zagraną z obrony opanował Pszczoła. Mimo asysty obrońcy Kupczyka zdołał wypracować stuprocentową okazję, którą na gola zamienił Kutrzyk. Z remisu nie cieszyliśmy się jednak zbyt długo. Ponownie dał o sobie znać Dąbrowski. Po jego akcji obrona Maximusa totalnie się pogubiła i piłkę zmierzającą do bramki dosyć przypadkowo ręką zatrzymał Tomaszewski. Sędzia Hamowski był tutaj wyjątkowo srogi. Nie dość że podyktował rzut karny to jeszcze ukarał czerwoną kartką Tomaszewskiego. Dąbrowski jak to Dąbrowski karnego egzekwował bezbłędnie. Ten sam zawodnik nie pomylił się również kilka minut później, kiedy po piątym “faulu” Maximusa arbiter nakazał ustawić piłkę na 11 metrze. I tak około 8 minuty meczu przegrywaliśmy już 3:1, tracąc wszystkie bramki po stałych fragmentach gry. Chwilę później wynik mógł podwyższyć jeszcze Giza, który próbował powtórzyć wyczyn Dąbrowskiego wykonując przedłużony rzut karny. Na szczęście tym razem bardzo dobrze zachował się Suszalski i rezultat nie uległ zmianie. Przed przerwą jednak, straciliśmy jeszcze dwie bramki strzelając w odpowiedzi tylko jedną. Tym razem autorem gola był Fanderowski, który w swoim stylu podłączył się do jednego z kontraataków i zamykając akcję wpakował futbolówkę do pustej bramki.
Mistrzowskie kontry Maximusa
Mecz Maximusa z Airportem został opisany przez Piotra Kwietnia na stronie www.futbol.org.pl. Jak zwykle w takich sytuacjach pozwolę sobie skorzystać z tej relacji. Zapraszam do lektury.

Pojedynek beniaminka Ekstraklasy Airportu Kraków z okrzepłym już na tym poziomie rozgrywek Maximusem miał wymowny przebieg. Nie po raz pierwszy okazało się bowiem, że to solidność i skuteczność, a nie efektowna gra prowadzą w dzisiejszym futbolu do zwycięstwa.

Airport przez niemal całe spotkanie wyraźnie przeważał. Były owszem momenty, w których gracze Maximusa zapędzali się pod pole karne Misia ale choć rzadko, to sprawiało to sporo zamieszczania w szeregach gości. Dużo do powiedzenia w ofensywie gospodarzy miał tego wieczoru Ortyl, który kilkakrotnie szukał luk w defensywie 'lotników'. Ci jednak, mimo efektownej wymiany podań, kilku schematycznie rozegranych wariantów gry wciąż rozbijali się o mądrze poustawianego w obronie rywala.
Futsal na "niskim" poziomie
Maximus po raz trzeci w swojej historii stanął do walki z Inter-Kamem, drużyną która od lat należy do ścisłej czołówki KLF. Niestety po raz kolejny musieliśmy uznać wyższość tego rywala, choć tym razem zabrakło naprawdę niewiele.

Już pierwsze minuty pokazały, że Inter-Kam nie będzie miał tym razem lekkiej przeprawy. Maximus grając bardzo konsekwetnie w obronie, nie pozwalał przeciwnikowi na rozwinięcie skrzydeł. Dopiero po około 10 minutach gry, goście zdołali stworzyć i wykorzystać dobrą okazję strzelecką. Na szczęście Maximus natychmiastowo odpowiedział. Autorem bramki był Tomek Górka, który wprawdzie nie oddał czystego uderzenia, ale zasłonięty bramkarz nie zdążył odpowiednio zareagować. Niestety jeszcze przed przerwą straciliśmy drugiego gola, po niefortunnej interwencji Roberta Tomaszewskiego, który wpakował piłkę do własnej bramki.
Lidera mamy, do końca go nie oddamy :-)
Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Maximus właśnie rozpoczął swój szósty już sezon (a drugi w najwyższej klasie rozgrywkowej) w Krakowskiej Lidze Futsalu. Jest to zatem dobra okazja aby trochę ożywić tę "umierającą" już stronę.

Nowy sezon rozpoczął się dla nas wybornie. Pewne zwycięstwo z ekipą CK Browar dało nam cenne trzy punkty oraz, ku naszemu zdziwieniu, fotel lidera. Oczywiście nie ma co popadać w hurraoptymizm, bowiem doskonale zdajemy sobie sprawę, że nasz rywal nie należy do faworytów ligi. Patrząc jednak na poprzedni sezon, dwukrotne pokonanie tego właśnie zespołu bardzo przybliżyło nas do awansu do fazy play-off. Ciekawe czy tak samo będzie i tym razem. Na pierwszy rzut oka liga wydaje się dużo bardziej wyrównana. Przede wszystkim doszły dwie bardzo mocne ekipy Barzaka i Airportu. Poza tym, wydaje się że dwie faworyzowane drużyny Kupczyka i Janbudu, obniżyły nieco loty. Pierwsza kolejka pokazała, że każdy może wygrać z każdym.
Pogrom
Zwycięstwo z Janbudem przedłużyłoby szanse Maximusa na wyprzedzenie Tryni i zajęcie 6 miejsca na koniec rozgrywek grupowych. W przypadku porażki natomiast, nasz ligowy byt ciągle byłby teoretycznie zagrożony. Najbardziej prawdopodobny scenariusz mówił jednak, że będziemy walczyli z Amplusem o zajęcie 7 lub 8 pozycji. Brak odpowiedniej stawki i wynikającej z niej presji nie podziałał wystarczająco mobilizująco na zawodników Maximusa. Szczególnie widoczne było to w drugiej połowie, w której przeciwnik wykorzystując bezlitośnie każdy nasz błąd, pokazał nam nasze miejsce w szeregu. Pierwsza połowa nie zapowiadała jednak pogromu. Maximus w tym okresie, stworzył więcej klarownych sytuacji podbramkowych. Mimo tego, do siatki trafiali tylko gracze Janbudu. Szczególnie szkoda drugiej straconej bramki, która przydarzyła nam się w samej końcówce w momencie, w którym graliśmy w tzw. "przewadze". Gracz gości został bowiem ukarany czerwoną kartką za faul na wychodzącym na czystą pozycję Złotowskim.

Na początku drugiej połowy Maximus rzucił się do odrabiania strat. Kiedy po kilku minutach Kromka zdobył bramkę kontaktową wydawało się nawet, że zwycięstwo jest w naszym zasięgu. Przeciwnik jednak szybko wybił nam to z głów, błyskawicznie odpowiadając trzecim golem. Od tego momentu obrona Maximusa zupełnie się posypała i Janbud mógł rozpocząć swój koncert. Do końca spotkania goście zaaplikowali nam jeszcze 5 bramek i mecz zakończył się pogromem 1:8.
Inter-Kam za silny dla Maximusa
Na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej, Maximus wciąż nie może być pewny utrzymania. Przegrywając z Inter-Kamem straciliśmy również szanse na zajęcie wysokiego 5 miejsca i korzystniejsze rozstawienie w play-offach. Pozostaje zatem walka o górną połówkę tabeli poprzez wyprzedzenie słabiutkiego w tej rundzie Tryni Lopez. Szanse jednak na to nie są zbyt duże. Aby tego dokonać nie możemy już sobie pozwolić na żadne straty punktowe oraz dodatkowo musimy liczyć na dwukrotne potknięcie Tryni.

Wczorajszy rywal - Inter-Kam, jest bardzo mocną drużyną, która zawsze dysponuje szeroką ławką rezerwowych. Nie inaczej było i tym razem. Z tego powodu Maximus osłabiony brakiem kilku podstawowych zawodników, stał przed bardzo trudnym zadaniem. Bez conajmniej czterech zawodników "na zmianę" bardzo ciężko jest bowiem liczyć na jakąkolwiek zdobycz punktową z tak silnym przeciwnikiem.
Play-off'y coraz bliżej...
Mecz z CK Browarem miał dać odpowiedź, w którą stronę tabeli będziemy spoglądać w trakcie ostatnich trzech kolejek. W przypadku porażki bądź remisu nasz ligowy byt ciągle byłby zagrożony. Zwycięstwo natomiast znacząco oddaliłoby widmo spadku i pozwoliłoby skupić się na walcę o jak najlepsze miejsce przed fazą play-off. Wprawdzie 6 punktów przewagi nad 9 lokatą nie daje jeszcze gwarancji utrzymania, ale patrząc na pozostałych rywali CK Browaru (Kupczyk, Motorol, Metalodlew), jest mało prawdopodobne, że w przypadku porażki z nami udałoby im się jeszcze opuścić strefę barażową.

Mecz od początku układał się po myśli Maximusa. Już w drugiej minucie Tomek Górka wyprowadził naszą drużynę na prowadzenie. Chwilę później drugiego gola dołożył Kromka. Od tego momentu mecz się wyrównał i do głosu zaczęli dochodzić rywale. Gole zdobywali jednak tylko zawodnicy w żółto-czarnych strojach. Autorem trzeciej bramki był Pszczoła, a czwartą dołożył Kutrzyk. CK Browar nie mając już wiele do stracenia na kilka minut przed końcem pierwszej połowy rozpoczął grę z lotnym bramkarzem. Taktyka ta przyniosła powodzenie na początku drugiej połowy kiedy przeciwnicy zbliżyli się do nas na dwie bramki. Na szczęście wtedy do akcji wkroczył Ortyl, który dwukrotnie skarcił rywali pakując piłkę do pustej bramki. Mecz zakończył się wynikiem 8:4, a trafienia dla Maximusa zanotowali jeszcze Łukacz oraz Kromka.
 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10   Starsze wiadomości
NAJBLIŻSZE MECZE
21.05.2012, 22.00
com-com ZONE

Maximus - Amplus


28.05.2012, 20.30
com-com ZONE

Tryni L.P.W. - Maximus


04.06.2012, 20.30
com-com ZONE

Maximus - Barzak

OSTATNIE MECZE
14.05.2012, 19.45
com-com ZONE

Stolschód - Maximus 1:7


07.05.2012, 22.45
com-com ZONE

Maximus - Unihut 3:7

Ekstraklasa Krakowska
1.
Kupczyk
7
19
2.
Unihut-Madrohut
8
18
3.
Tryni Lopez P.W.
8
15
4.
Inter-Kam
8
14
5.
Barzak
8
14
6.
Kraków Airport
8
13
7.
Maximus
8
12
8.
CK Browar
8
9
9.
Janbud
8
9
10.
Amplus
8
6
11.
Sprinter Kłaj
7
4
12.
Stolschód Kraków
8
2
POLECANE STRONY

Polska Liga Futsalu

Krakowska Liga Futsalu

Futbol Małopolska

Bratniak Kraków

Futsal Team "Lex-mark"

PoMo

MAXIMUS
szuka
SPONSORA !
Wszystkich zainteresowanych współpracą z nami prosimy o kontakt